Adolf Dominek  (1916 - 2000) -- inżynier górniczy

 

Strona główna

Święta Barbara

Górniczy strój

Górnicze godło

Skok przez skórę

Duchy kopalń

Hymn

Wiersze

Przysłowia

Górnicze pieśni

O stronie

 

 

Skok przez skórę

W tym miejscu postanowiłam zrezygnować z opisu święta Barbórki. To znają wszyscy. Natomiast ten obrzęd nie jest tak popularny wśród braci pozagórniczej.
    A robi wrażenie. Dobrych parę lat temu widziałam Skok przez skórę w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Lis major, chór śpiewał, młodzi adepci górnictwa skakali przez skórę... było to piękne.
    W czasach dzisiejszych najbardziej znanym
obrzędem górniczym, spopularyzowanym jest
Skok przez skórę. Był on niegdyś formą przyjęcia do stanu górniczego... Choć jest to zwyczaj liczący kilka stuleci, to w Polsce znany jest dopiero od około sześćdziesięciu lat.
    Zrodził się on w Styrii, górniczym okręgu Austrii, i tam zapoznali się  z nim polscy studenci kształcący się w Akademii Górniczej w Leoben, W okresie międzywojennym obchód ten był kultywowany w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, powstałej w 1919 roku. Obchodzono go w dzień św. Barbary....Po wojnie wznowiono jego tradycję...
    W
Akademii Górniczo-Hutniczej odbywa się on w hallu. Rozgałęziające się w nim na dwie strony obszerne schody stanowią jakby odpowiednik architektoniczny wzgórz, wśród których mieściły się niegdyś szyby i sztolnia. Równocześnie tworzą one coś w rodzaju estakady, na której rozgrywa się spektakl obrzędowy. Wokół niej skupia się liczna widownia złożona z profesorów uczelni, jej słuchaczy i licznych gości...
    Umieszczony na górnym podeście chór studencki rozpoczynał uroczystość hymnem górniczym, a potem zaczynał się śpiewany dialog między chórem a zstępującym z góry oddziałem lisów czyli kandydatów do górniczego stanu. Prowadził ich Lis-major Mikita, przybrany w górniczy kołpak ozdobiony długą lisią kitą i mający szpadę przy boku. Towarzyszyło mu dwóch lisów, również obnażonymi szpadami. Po zejściu na środkową część schodów zamykali oni dalszą drogę krzyżując broń.

Lis-major Mikita

Chór zapytywał:
    Kto z góry idzie tam,
    Kto z stromej góry idzie tam?
    Hej, hej idzie tam,
    Kto z góry idzie tam?

Na to odpowiadał Lis-major:
    Mikita, lisów mistrz,
    Mikita, młodych lisów mistrz,
    Hej, hej, lisów mistrz.
    Mikita, lisów mistrz.

Chór
:
    A czego lisy chcą?
    A czego młode lisy chcą?
    Hej, hej, lisy chcą.
    A czego lisy chcą?

Lis-major
:
   W górniczy chcą wejść stan,
    W górników polskich chcą wejść stan.
    Hej, hej świetny stan
    Górników polskich stan.

Chór
zaczyna badanie adeptów jakby na egzaminie:
    Czy wam nasz zakon znan?
    Czy wam nasz twardy zakon znan?
    Hej, hej zakon znan,
    Czy zakon nasz wam znan?

Lis-major
odpowiada imieniem całej grupy:
    Wbrew trudom naprzód iść,
    I w głębi ziemi drogę kuć,
    Hej, hej drogę kuć,
    I w głębi drogę kuć.

    Teraz przed zastępem lisów otwiera się zapora ze skrzyżowanych szpad. Mogą więc zejść aż do stopnia, poniżej którego dwóch profesorów przytrzymuje rozpiętą skórę. Prze nią ma się odbyć skok. Ale lisów czeka jeszcze jeden egzamin.
Oto wiekowy, doświadczony górnik, zwany Starą Strzechą zadaje im pytanie:
   
Czy gotowi jesteście lisy, wejść do stanu górniczego?
     Czy zdajecie sobie sprawę z trudności związanych z tym zawodem?
I znowu imieniem całej grupy odpowiada
Lis-major:
  
Tak jest, bo w czasie studiów oraz praktyk zapoznaliśmy się ze światem górniczym.
Stary Strzecha
:
   
Czy chcecie wobec tego wstąpić do zawodu górniczego i czy ślubujecie być dobrymi synami Polski i dochować wierności zawodowi górniczemu?
Lis-major
:
    Tak!

Stary Strzecha
:
    Wobec tego przyjmuje was do stanu górniczego!

    Następuje kulminacyjny moment obrzędu: każdy z kandydatów staje kolejno na stopniu, wymienia swoje imię, nazwisko, miejsce urodzenia oraz narodowość i podnosząc dłoń potwierdza poprzednie oświadczenie Lisa-majora słowem: ślubuję. Na wezwanie Starego Strzechy: Skacz w imię Boże! — przeskakuje prze skórę, staje na baczność, a Lis-major dotyka jego ramienia końcem szpady. Trzymający skórę profesorowie, opasują nią na chwilę lisa i przekazują w ręce opiekuna, kogoś w rodzaju ojca chrzestnego, z reguły doświadczonego górnika...
   
Ten ceremoniał powtarza się z każdym z grupy lisów. Na zakończenie chór przekazuje nowym adeptom sztuki górniczej życzenia, ostrzegając jednocześnie, że w przyszłym życiu zawodowym czeka ich wiele trudów i niebezpieczeństw.

    Szczęść Boże, lisy, życzymy wam!
    Niech ten zapału żar,
    Ów święty twórczy dar
    Prowadzi was do szczęścia bram.
    Niech wam w pamięci chwila ta
    Na zawsze trwa!
    Niech was jak dzisiaj przez ten próg
    Prowadzi Bóg.
    Do gwiazd, nad świat, do nieba zórz,
    Wśród życia ciężkich walk i burz,
    Za młot! za młot! za młot! za młot!
    Szczęść Boże wam!
    Pomagać śpieszcie lisy
    W ciężkiej pracy nam!

Lisy i nie tylko

 

 

 

© Barbara Dominek-Wojnar, 4.12.1999 - 2012